Kolejna diagnoza - czy prawdziwa?


Diagnozy zmieniają się co 2 tygodnie, kiedy pojawiają się nowe wyniki z badania moczu.
Od dwóch miesięcy już to trwa.
Zaczęło się nietrzymaniem moczu, kropelkowaniem, trudnością w oddawaniu moczu, bardzo częstymi wizytami w kuwecie, oddawaniem bardzo małych ilości moczu. Leon cierpiał, nie pozwalał się dotknąć...
W wynikach moczu miał tylko lekko wyższe ph i dużą ilość białka. Podano mu antybiotyk, który brał przez 10 dni. Zaczął też dostawać suchą karmę Urinary Hg. W rezultacie przestał kropelkować i załatwiać się co chwilę. Załatwia się już tylko w kuwecie ale nadal w małych ilościach. W dalszym ciągu jest osowiały i śpi. Czasem patrzy na ptaki i codziennie patroluje klatkę schodową. Wyniki pogorszyły się, oprócz dużej ilości białka pojawiły się pojedyncze struwity. Lekarz sprawdził czy nie jest to podłoże bakteryjne i zaserwował steryd. Po sterydzie zachowanie bez zmian, schudł z 4 kilo na 3,3, w wynikach struwity namnożyły się w bardzo wielkiej masie. Zrobiono mu usg, które nic nie wykazało.
Tu doszliśmy do leczenia bez leków. Dostawał mokrą karmę w saszetkach, zwykłą taką jaką sam był skłonny jeść. Jadł w dowolnych ilościach, około 1,5 saszetki na dobę. Przestał pić wodę lub pije ją jak śpimy.
Po super diecie nawilżającej wyniki są bez zmian, wzrosło białko o jeden + ( w tej chwili ma 4 plusy), zachowanie bez zmian, choć 2x wykazał zainteresowanie myszką. Patrolowanie klatki to już rytuał.
Waga nadal bez zmian.
Lekarz stwierdził, że to jałowe zapalenie na tle psychicznym. Powinien dostawać suchą karmę Calm i Urinary oraz wąchać Feliway.
Dziwne trochę.
Takiej nazwy jak "jałowy stan zapalny" nigdzie nie znalazłam.
Badań krwi w ogóle nie robiono. Jedyne badania to badania moczu i usg.
Zanim to się zaczęło Leon jadł suchą karmę Urinary zmieszaną z Calm, wąchał Feliway miesiąc wcześniej na wakacjach. Mimo tego zachorował.
Teraz mamy wrócić do tego co było.
Dziwne, bo wychodzi na to, że leczenie było niepotrzebne.
Jesteśmy w punkcie wyjścia.
Nasuwa się tu myśl o zmianie lekarza. W ten sposób rozpoczynamy nowe poszukiwania weterynarzy na terenie Wrocławia. Mam na myśli dobrych weterynarzy, którzy nie eksperymentują i potrafią znaleźć przyczynę.
        ..............................................................................................................................................

6 komentarze:

kociokwik on 23 grudnia 2010 15:42 pisze...

Patrzyliście na miau.pl na polecanych weterynarzy?

Trzymam kciuki!

Leonek on 23 grudnia 2010 15:54 pisze...

Znalazłam http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=22&t=86714&start=30
tu dr Sapikowski i Hildebrand - udało mi się nawet tam dodzwonić ale przyjmują dopiero po Nowym Roku, to 2 tygodnie czekania...akurat można zrobić kolejne badanie moczu ;)

maus on 23 grudnia 2010 20:09 pisze...

biedne futro (glaski)... trzymam kciuki zebys znalazla lepszego lekarza, ktory pomoze Leonkowi.

abigail on 23 grudnia 2010 20:44 pisze...

Poszukaj jeszcze...
Musi być jakaś przyczyna.!!!

Olivia si Tudor on 24 grudnia 2010 11:09 pisze...

I hate doctors! I hope you will find a better one.
Wesołych Świąt!

Ula on 27 grudnia 2010 11:11 pisze...

Nowy lekarz naprawdę wskazany. Badanie krwi to podstawa a napewno biochemia(kreatynina, badania wątrobowe itp). Czekam na lepsze wieści o Leonku(napewno tak będzie ). Pozdrawiam i ślę głaski dla Leonka.

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails
Kocie Blogi
http://kocie-blogi.blogspot.com/
 


Moja lista blogów

 

Leonek :) ♣ ♣ ♣ Mamanunes Templates ♣ ♣ ♣ Inspiração: Templates Ipietoon
Ilustração: Gatinhos - tubes by Jazzel (Site desativado)