Dieta dla struwitów - kolejny etap leczenia


Wyniki usg na szczęście wyszły dobre, wszystko jest prawidłowe, kamienia brak. Ponieważ Leon ma bardzo dużo struwitów, które uzbierały mu się podczas tego leczenia antybiotykiem i sterydami (październik/listopad),
lekarz wymyślił leczenie bez leków. Ma polegać na całkowitym odstawieniu karmy suchej (Urinary High).
W zamian tego Leon ma dostawać karmę mokrą w nieograniczonych ilościach. Z tej karmy to sięna pewno ucieszył :) Leon schudł w ciągu tej choroby z 4 kilo na 3,3. Jak się go głaszcze to wyraźnie wyczuwa się sterczący kręgosłup. Po prawie tygodniu zmiany diety, waży już 3,5 kilo :) To duża ulga, że już nie chudnie.
Może jeść dowolną mokrą karmę, a po dwóch tygodniach będzie kolejna kontrola moczu.
Leon upodobał sobie Gourmet-y w saszetkach. Ta dieta, bogata w wodę ma spowodować wypłukanie się struwitów. Odkąd dostaje saszetki nie chce już dla odmiany zbytnio pić wody. Niedługo pojawi się u nas poidełko/fontanna - może to go zachęci do picia.

10 komentarze:

abigail on 13 grudnia 2010 13:39 pisze...

Mojego niepijącego kota fontanna zachęciła przez dwa dni do zamoczenia łap :D... No, ale Leon pił wcześniej to co innego... :). Kciuki trzymam :).

Ula on 14 grudnia 2010 08:38 pisze...

Ja tez przez póltora roku miałam problem z moim Rudolfinkiem ( miał pierwotniaki), w tamtym czasie miał dużo struwitów i problem z nereczkami. Nereczki opanowano po wytepieniu pierwotniaków a jedzonko na struwity wspomagałam witaminką C w płynie(taką dla malutkich dziciaczków) Podawałam przez 5 dni po 1 gr na dobę-tak zalecil lekarz. Struwitki zlikwidowane a teraz od 2 lat już spokój :).
Zyczę zdrówka ślicznemu Leonkowi i niech przybiera na wadze :)
Pozdrawiam
Ula

Leonek on 14 grudnia 2010 14:03 pisze...

Abi, dzisiaj przyjechała fontanna...Leon raczył tylko rzucić okiem po czym oddalił się z godnością ;)

Ula, a jak stwierdzono, że Twój Rudolfinek ma pierwotniaki? Nasz lekarz jakoś tak po omacku działa...
Z tą witaminą spróbuję też. To można do jedzenia wpuszczać czy trzeba do pyszczka?
Nasze struwity ciągle powracają i nie wiadomo dlaczego...hmm.

Pozdrawiamy z Leonem gorąco :)

Ula on 15 grudnia 2010 06:30 pisze...

Tutaj możesz przeczytać cała historię choroby Rudolfinka
http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?f=13&t=5030&hilit=uska

A co do pierwotniaków, to mam namiary na zakład weterynaryjny w Lublinie. Wysyłałam tam pocztą trzy próbki kału Rudolfinka i na maila dostałam wyniki. Teraz raz do roku wysyłam tam te próbki i sprawdzam. Niecały rok temu zbadanie jednej próbki kosztowało 17 zł, ale zawsze kontaktuję się z nimi mailowo z pytaniem o cenę i możliwośc zrobienia tego badania. Gdybyś chciała to podam namiary.
Fontanna zda egzamin, zobaczysz-tylko trzeba troszke poczekac:).

pozdrawiam i ślę głaski dla Leonka

Ula on 15 grudnia 2010 06:33 pisze...

Ja witaminkę wpuszczaałam z domieszkę odrobiny wody strzykawką do pyszczka, miałam tedy pewnośc że wypił :) Zresztą Rudolfinek przed dłuższy okres był pojony strzykawką, też nie chciał pić ale gdy kupiłam fontannę po jakimś zcasie sie przekonał. Teraz juz nie ma problemu:)

Jose Antonio Bejarano on 17 grudnia 2010 09:12 pisze...

http://joseanbejarano.blogspot.com/2010/11/ruffo-se-ha-ido.html

:-(

Leonek on 17 grudnia 2010 11:06 pisze...

Ula, dziękuję bardzo, dużo tam jest przydatnych informacji.
Leon ma trochę inną historię chorobową, a to ostatnie co się ciągnie od września to w ogóle dziwne. W badaniu moczu wychodziło mu tylko duża ilość białka i trochę wyższe ph. Kropelkował, nie trzymał moczu, krwawił, w ciągu pół godziny potrafił być w kuwecie po 20x... W trakcie leczenia, te objawy ustąpiły, ale białko wzrosło i pojawiły się struwity, najpierw pojedyncze, a na końcu bardzo liczne. Bakterii nie miał w ogóle.
Lekarz chyba sam nie wiem co mu jest i eksperymentuje.

Lublin to trochę za daleko...spróbuje u siebie.
Z fontanny popija czasem, mi się wydaje, że bardzo rzadko.
Pozdrawiam serdecznie :)

Ula on 17 grudnia 2010 12:21 pisze...

Mam nadzieję, że wszystko się unormuje u Leonka:), najważniejsze to znaleźć przyczynę - to zawsze powtarza moja wet., objawy można zniwelować ale po jakimś czasie choróbsko może wrócić. Lublin odemnie również daleko, nawet baaardzo ale poczta szybciutko dostarcza.
Pozdrawiam i głaskam Leonka, życząc oczywiście wiele, wiele zdrówka.
Ula

Baghi on 17 grudnia 2010 21:21 pisze...

Leonea, mă bucur nespus că te simţi un pic mai bine. Trebuie să te faci sănătos tun, că aşa îi stă bine unui motan. Şi aşa le vei face o mare bucurie celor care te iubesc. Trebuie! Doar vin sărbătorile!

Leonek on 21 grudnia 2010 00:18 pisze...

Ula bardzo dziękuję :)
Może podaj jednak namiary na Lublin n wszelki wypadek (możesz napisać tu albo klikając w górną listwę na blogu "Kontakt".
Fontanna jest bardzo ładna i cicha.
Od paru dni nie możemy przyłapać Leona na piciu jakiejkolwiek wody...
Pozdrawiamy :)

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails
Kocie Blogi
http://kocie-blogi.blogspot.com/
 


Moja lista blogów

 

Leonek :) ♣ ♣ ♣ Mamanunes Templates ♣ ♣ ♣ Inspiração: Templates Ipietoon
Ilustração: Gatinhos - tubes by Jazzel (Site desativado)