PitaPata - Personal picturePitaPata Cat tickers
Leonek 25.08.2008 - 7.06.2019
(10 years, 9 months & 6 days)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2 lata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2 lata. Pokaż wszystkie posty

W samochodzie


Do opisania jazdy samochodem z Leonem zainspirowała mnie Barbarka :)
Leon nie należy do grona kotów lubiących podróżować.
Opracowaliśmy jak na razie wstępny sposób spędzania czasu w aucie.
Z założenia Cesara Millano do samochodu należy wsiadać ze zwierzęciem uspokojonym i zrelaksowanym.
W teorii powinniśmy uzyskać spokój ducha, który przeniknie na naszego czworonoga.
Następnie można wykonać ruchy związane z przemieszczaniem się.
Zrelaksowane zwierzę, pogodnie patrzące na świat zostaje umieszczone w samochodzie,
gdzie w niczym nie przerwana sielanka trwa przez całą drogę.
Czy komuś to się udało z kotem?
W praktyce wygląda to tak:
Punkt pierwszy wychodzi nam najlepiej: wszyscy jesteśmy pogodni, zrelaksowani i wypoczywamy
w mieszkaniu. Wstaje jedna osoba i podchodzi jak gdyby nigdy nic do Leona i bierze go na ręce.
Wszystko jest pięknie. W tym momencie osoba zbliża się do transportera i czar pryska.
Po kilku próbach włożeniach, w których Leon potrafi przednią częścią ciała wejść i zaraz się wykręcić i wyjść - cel zostaje osiągnięty. Leon miota się w budce głośno krzycząc, my lekko zadrapani staramy się zachować wymagany spokój :) Z kopiącym kotem wsiadamy do samochodu, nie ma szans by się uspokoił.
Choć może powinno się go przetrzymać by zmęczony dał sobie spokój.
By uniknąć wrzasków czyli rytmicznych zaśpiewów, przesiadam się do tyłu do kota. Wyjmuję drzwiczki z transportera, a na wychodzącego Leona zakładam szelki z przypięta smyczą. Przekonuję go do spania i zasadzam między sobą, a budką. Dopóki nie wyjedziemy z miasta rzuca się na szybę i jest podekscytowany wysokimi kamienicami. Po kilkudziesięciu minutach, kiedy wreszcie przebijemy się za miasto następuje pełna stabilizacja i Leon kładzie się i zapada w drzemkę. W oknach widać już tylko niebo.
Wszystko mija kiedy:
 samochód zwalnia, przystaje,
przy zmianie biegów
i kiedy okno zasłaniają drzewa lub domy.
Na szczęście są to krótkotrwałe momenty.
Podróż przebiega w miłej atmosferze ale muszę siedzieć obok Leona.
Jestem ciekawa jak wasze pieszczochy znoszą podróże.
Continue >>>

Ulubione miejsca wodopoju




Zadaniem Leona jest picie dużych ilości wody by wypłukiwać wytwarzające się struwity.
W domu ma specjalne poidełko-fontannę, z której chętnie korzysta.
Tutaj, w górach musi wystarczyć miseczka. Postawiona w zwykłym miejscu stała nieruszona.
Dopiero przeniesiona do umywalki czy brodzika okazywała się we właściwym miejscu i dopiero wtedy Leon z niej pije ;)
Continue >>>

Leon na gigancie - siódmy dzień wakacji


Leon na gigancie, a dla nas godzina grozy.
Jesteśmy dalej na wakacjach w pięknym zakątku Karkonoszy otoczonym lasami.
Wczoraj przed 6 raną Leonowi udało się zrobić szparę w siatce na oknie i wyjść.
Najpierw spacerował po gzymsie, na próbę otworzenia drugiego okna by mógł wejść z powrotem,
przy nawracaniu ześlizgnął się i spadł. Niewysoko bo z pięterka ale skutecznie bo natychmiast zniknął z pola widzenia. Krótkie poszukiwania i nic. Na ten moment zostałam obudzona i rozpoczęły się intensywne poszukiwania w okolicy i koło domu. I nic.
Jak kamień w wodę.
Od razu stanęły mi przed oczami poszukiwania kotki sprzed dwóch lat, która zeskoczyła z balkonu i przez 3 dni  żyła w okolicznych lasach.
Dzwoniłam miseczką, pogwizdywałam, a nawet miauczałam w charakterystyczny sposób w jaki się często nawołujemy...i nic. Na poszukiwania mieliśmy niecałe 2 godziny zanim inni letnicy dosyć głośno rozpoczną dzień i skutecznie wypłoszą Leona. Tutejszy pies haski na szczęście wyjątkowo był zamknięty.
Modliłam się. Mąż wrócił z dalszych rejonów i też nic.
Wtedy stało się: usłyszał zawodzenie Leona, który miauczał pod drzwiami wejściowymi.
Na nasz radosny bieg w jego kierunku dał nogę w najbliższe zarośla. Na entuzjastyczne wyłania wyszedł miaucząc prosto w moje objęcia :)
W domu po głaskaniu i toalecie Leon strasznie był nadal podekscytowany. Feliway nie pomagał, skakał na drzwi tak, że udało mu się wyjść jeszcze na spacer po domu. Spotkanie tutejszego kocura tylko pogorszyło sprawę, bójka była murowana.
Zabrany do pokoju dalej warczał, fuczał i napierał na drzwi.
Dopiero nałożenie "spowalniacza" (szelek) wyciszyło go skutecznie.
Na zdjęciach: Leon w uspokojaczu i balkon z którego spadł:
Continue >>>

Podróż i wakacje


Leon wyruszył na wakacje :)
W tym roku podróż odbyła się w miarę spokojnie - musiałam siedzieć przy Leonie, dopiero wtedy był spokojniejszy. Na koniec okazało się, że trzeba było ustawić transporter nie pod skosem (jak na zdjęciu) tylko prosto (wejściem w stronę kierownicy). To położenie sprawiło, że powierzchnia była bardziej stabilna i Leon nie zsuwał się na bok. Dopiero wtedy zapanował całkowity spokój.
Po przyjeździe przez dobę chodził bez przerwy, kolejną odsypiał i wreszcie się zaadaptował.
W trzecim dniu radosnych zabaw, znaleźliśmy go w budce z zaciśniętym jednym okiem.
Przypomniałam sobie stwierdzenie lekarza na temat problemów z oczami, że lepiej rokuje jeśli tylko jedno oko jest chore ;) Podniesiona na duchu obserwowałam rozwój wypadków. Na drugi dzień oko już się uchylał, w trzecim było widać ranę w kąciku oka. Na szczęście zanim znaleźliśmy lekarza, oko ładnie zaczęło się goić. Teraz jest już dobrze. Kiedy tylko mu się polepszyło zdewastował podręczny drapak albo po prostu tylko wskoczył za intensywniej i tradycyjnie wałek sizalowy się wyłamał ;) Drapak składający z jednej półki miał niecały rok, szkoda, że robią je takie słabe.
Teraz poszukuję wałka sizalowego o wysokości 70 cm ;)
Leon pozdrawia wakacyjnie :)
Continue >>>

Co uspokoi wystraszonego kota


Temple Grandin  wymyśliła maszynę, która pomaga rozluźnić się. Zauważyła, że krowy podczas ważenia  uspokajają się i odprężają, w momencie gdy znajdują się na platformie z dwoma płaskimi bokami i plaszczyzną z przodu. Zbudowała taką maszynę dla siebie by szybciej się uspokojać. Zapomniałam dodać, że Temple Grandin urodziła się jako dziecko autystyczne.
Zainspirowana filmem przedstawiającym biografię, wykorzystałam nowe wiadomości i ułożyłam naszemu płochliwemu Leonowi dwie takie duże płaszczyzny po bokach. Byłam ciekawa jak zareaguje i czy w ogóle zechce tam wejść. Używając zwykłej poduchy z kanapy, postawiłam ją pod kątem do oparcia.
W domu był remont, Leon przesiadywał całymi dniami za kanapą, dopóki nie zostaliśmy sami w domu.
Po zrobieniu tunelu wślizgnął się natychmiast. Dwie duże powierzchnie, które go dotykały po bokach, dają mu poczucie bezpieczeństwa. Nie siedział tam i nie wyglądał jak zaszczuty (tak wygląda schowany za kanapą)
ale leżał i spał całkowicie zrelaksowany co było widać w jego wyciągniętych pozach. Nie uwierzycie ale on się uśmiechał :)
Continue >>>

Przy pracy :)


Leon zawodowiec
W wolnych chwilach Leonek zajmuje się pasją swego życia czyli drukowaniem :)
Continue >>>

Koty zwolennikami rytuałów


W pewnej książce przeczytałam, że koty uwielbiają rytuały czyli schematy dnia.
Trafiłam na to przypadkiem szukając tematu co wywołuje stres u kota. Okazało się, że w zasadzie wszystko może zdenerwować kota co wykracza poza normę dnia. Miseczka nie w tym miejscu albo jej zmiana, brak zabawy o określonej porze, nie wspominając o przesunięciu pory jedzenia czy wyjścia lub powrotu do domu opiekunów. Doszłam do wniosku, że całą sobotę stresowałam Leona ;) Inne jadło przez cały dzień, a na koniec z braku miseczek, w innej zupełnie podane jego dotychczasowe specjały. Dopiero jak zabrałam dorobek kulinarny dnia, a ulubioną saszetkę Gourmet-a podałam w tym samym naczyniu co zwykle, Leon pochłonął całą zawartość, a potem rzucił się do zabaw.
Tak, Leon to bez wątpienia kot rytuału.
Posiada nawet rytualne miseczki ;)
Continue >>>

Dieta dla Leona czyli dieta dla struwitów


Dostałam Złoty Przepis ułożony specjalnie dla Leona.
Ma obniżyć Ph i przede wszystkim zapobiegać wytwarzaniu się kryształków struwitów.
Jestem bardzo wdzięczna za ten przepis, który mam nadzieję odmieni nasze życie z Leonkiem.
Pierwszy dzień:
Czuję, że ja już jestem odmieniona. Pół dnia spędziłam w kuchni ;) Nie wyszło mi zbytnio. Pierwsze podejście i pokarm był zbyt płynny bo dałam za mało ryżu, za to nie żałowałam wywaru z mięsa. Leon mijając miskę przyspieszył trucht.
Druga wersja była jak gdyby skrajnością w przeciwną stronę. Wszystkie składniki były już dokładnie odmierzone i wyszło strasznie gęste. Rozrzedzałam to wodą z mięsa ale i tak sprawiało wrażenie kleju roślinnego. Na samym końcu dodałam kawałki mięsa, żeby nie było to taką papką jak poprzednio. O dziwo Leon zatrzymał się przy misce i nawet polizał trochę. Niestety nagle stracił apetyt i za żadne skarby nie zbliżał się już do jadła.
Podtykane pod nos samo mięso raczył poskubać parę razy.
Tak minęło 12 godzin, Leon wyposzczony bo nic więcej nie zjadł. Lamentuje od paru minut, choć mam wrażenie, że to mogą być jakieś ostrzejsze słowa ;)
Może znacie jakieś chwyty kulinarne, które by pomogły w przyrządzeniu tego posiłku tak by był apetyczniejszy?
Podczas tak twórczego dnia, udało mi się nawet wystylizować pieczęć Leona :)

Razem z Leonkiem gorąco dziękujemy Wszystkim za dobre słowo i wspieranie nas w trudnych chwilach.
Continue >>>

Leonek wyzdrowiał!


To wiadomość dnia: Leonek wyzdrowiał :)
Od ostatniej wizyty lekarskiej i badań ż których wynikało, że Leon ma kryształki struwitów, białko i wysokie ph moczu, zaczęłam mu podawać Uropet. Niby nic nadzwyczajnego, ale nasz lekarz wyraźnie podkreślał, że Uropet nic nie da i jest niepotrzebny i żeby nie podawać kotu. Przemyślałam całą sprawę bardzo poważnie i z powodu ph, które wynosiło 8 oraz kryształków struwitowych, doszłam do wniosku, że zakwasić mocz jednak trzeba. Jeśli to nic nie da, wyniki się nie zmienią.
Wczoraj udaliśmy się do polecanego speca od kocich nerek. Zasugerował zamiast badania krwi, zrobienie jeszcze jednego badania moczu z UPC, które miałoby wykazać czy zapalenie jest nerkowe czy pozanerkowe.
Do badania Leon został specjalnie przygotowany, czyli biedak spożył ostatni posiłek i napoje wodne o 20:00.
Skoro świt zerwałam się by pobrać pierwszy nocny mocz.
Przed dziewiątą czekałam już na przyjęcie materiału. Trochę się denerwowałam, że to tak długo trwa (pół godziny), ale to było nic z oczekiwaniem na wyniki (2,5 godziny).
Wyćwiczona w cierpliwości zostałam poproszona do gabinetu, gdzie okazało się, że już struwitów nie ma :)
Wyleczyłam Leona :))
Z tych specjalistycznych rewelacji okazało się, że Leon nie ma zapalenia nerkowego, nerki są zdrowe i ładnie pracują. Nowy lekarz pochwalił podawanie Uropetu, a nawet zalecił stosować większe dawki.
Niestety potwierdził diagnozę, że obecne zachowanie Leona jest na tle nerwowym.
No cóż Leon jest płochliwy i ciężko to zmienić.
Jaka jest różnica w przypadku dwóch rodzajów stawiania diagnozy:
nowy lekarz zanim wydał tę diagnozę potwierdził ją badaniem.
Sensacją zupełną dla mnie było posłanie mnie do diabetyka, którym okazała się przemiła pani weterynarz.
Na piątek przygotuje dla Leona dietę z produktów naturalnych, która ma obniżyć ph.
I pomyśleć, że ja dla siebie nie mogę znaleźć takiego lekarza, Leon to ma szczęście :)
Podsumowując, Leon obecnie okazał się zdrowy :))
Małe ilości moczy, które oddaje są ponoć spowodowane przewlekłym zapaleniem pęcherza, które miał, a to z kolei przyczyniło się do utrwalenia skojarzenia bólu przy oddawaniu większej ilości moczu.
Białko, które ciągle ma, jest wywołane nabłonkami, plemnikami i bakteriami (z zewnątrz, które dostają się przy polowaniu na mocz).

W pierwszych dniach podawania Uropetu, Leon się bardzo ożywił. Nawet zaczął się bawić i zajął się polowaniem na ptactwo zza szyby.
Kamień spadł nam z serca, że tak to się zakończyło.
Continue >>>

Jednym okiem


To ulubione spojrzenie Leona na świat ;)
Jak coś chce, wtedy zawsze pokazuje połowę "twarzy".
I tym czujnym jednym okiem bada człowieka, wydając od czasu do czasu krótkie pomruki...
Continue >>>

Wesołych Świąt :)


 Merry Christmas :)

 A tak Leonek dzisiaj dla Was tańczy:
http://www.dancingsantacard.com/pl/?santa=326346
Continue >>>

Kolejna diagnoza - czy prawdziwa?


Diagnozy zmieniają się co 2 tygodnie, kiedy pojawiają się nowe wyniki z badania moczu.
Od dwóch miesięcy już to trwa.
Zaczęło się nietrzymaniem moczu, kropelkowaniem, trudnością w oddawaniu moczu, bardzo częstymi wizytami w kuwecie, oddawaniem bardzo małych ilości moczu. Leon cierpiał, nie pozwalał się dotknąć...
W wynikach moczu miał tylko lekko wyższe ph i dużą ilość białka. Podano mu antybiotyk, który brał przez 10 dni. Zaczął też dostawać suchą karmę Urinary Hg. W rezultacie przestał kropelkować i załatwiać się co chwilę. Załatwia się już tylko w kuwecie ale nadal w małych ilościach. W dalszym ciągu jest osowiały i śpi. Czasem patrzy na ptaki i codziennie patroluje klatkę schodową. Wyniki pogorszyły się, oprócz dużej ilości białka pojawiły się pojedyncze struwity. Lekarz sprawdził czy nie jest to podłoże bakteryjne i zaserwował steryd. Po sterydzie zachowanie bez zmian, schudł z 4 kilo na 3,3, w wynikach struwity namnożyły się w bardzo wielkiej masie. Zrobiono mu usg, które nic nie wykazało.
Tu doszliśmy do leczenia bez leków. Dostawał mokrą karmę w saszetkach, zwykłą taką jaką sam był skłonny jeść. Jadł w dowolnych ilościach, około 1,5 saszetki na dobę. Przestał pić wodę lub pije ją jak śpimy.
Po super diecie nawilżającej wyniki są bez zmian, wzrosło białko o jeden + ( w tej chwili ma 4 plusy), zachowanie bez zmian, choć 2x wykazał zainteresowanie myszką. Patrolowanie klatki to już rytuał.
Waga nadal bez zmian.
Lekarz stwierdził, że to jałowe zapalenie na tle psychicznym. Powinien dostawać suchą karmę Calm i Urinary oraz wąchać Feliway.
Dziwne trochę.
Takiej nazwy jak "jałowy stan zapalny" nigdzie nie znalazłam.
Badań krwi w ogóle nie robiono. Jedyne badania to badania moczu i usg.
Zanim to się zaczęło Leon jadł suchą karmę Urinary zmieszaną z Calm, wąchał Feliway miesiąc wcześniej na wakacjach. Mimo tego zachorował.
Teraz mamy wrócić do tego co było.
Dziwne, bo wychodzi na to, że leczenie było niepotrzebne.
Jesteśmy w punkcie wyjścia.
Nasuwa się tu myśl o zmianie lekarza. W ten sposób rozpoczynamy nowe poszukiwania weterynarzy na terenie Wrocławia. Mam na myśli dobrych weterynarzy, którzy nie eksperymentują i potrafią znaleźć przyczynę.
        ..............................................................................................................................................
Continue >>>

Dieta dla struwitów - kolejny etap leczenia


Wyniki usg na szczęście wyszły dobre, wszystko jest prawidłowe, kamienia brak. Ponieważ Leon ma bardzo dużo struwitów, które uzbierały mu się podczas tego leczenia antybiotykiem i sterydami (październik/listopad),
lekarz wymyślił leczenie bez leków. Ma polegać na całkowitym odstawieniu karmy suchej (Urinary High).
W zamian tego Leon ma dostawać karmę mokrą w nieograniczonych ilościach. Z tej karmy to sięna pewno ucieszył :) Leon schudł w ciągu tej choroby z 4 kilo na 3,3. Jak się go głaszcze to wyraźnie wyczuwa się sterczący kręgosłup. Po prawie tygodniu zmiany diety, waży już 3,5 kilo :) To duża ulga, że już nie chudnie.
Może jeść dowolną mokrą karmę, a po dwóch tygodniach będzie kolejna kontrola moczu.
Leon upodobał sobie Gourmet-y w saszetkach. Ta dieta, bogata w wodę ma spowodować wypłukanie się struwitów. Odkąd dostaje saszetki nie chce już dla odmiany zbytnio pić wody. Niedługo pojawi się u nas poidełko/fontanna - może to go zachęci do picia.
Continue >>>

Wspomnienie lata


Tak prezentował się Leon jak był zdrowy latem.
To był chyba nasz jedyny taki wypad na łono natury. Potem już nie chciał więcej ;)
Leon na leśnym spacerze, chodził sobie gdzie chciał, wskakiwał na skałki i wyglądał na zadowolonego.
Tak naprawdę był chyba jednak poddenerwowany, w końcu raz do roku znajduje się na takiej przestrzeni.
Ale i tak był dzielny. Jak się go wołało, odpowiadał głośnym miauczeniem i biegł do wołającego :)
Powitaniom i pieszczotom nie było końca.
Cała zabawa rozgrywała się w karkonoskim lesie.
Continue >>>

Podgrzewane legowisko


Mam nadzieję, że już niedługo Leonek będzie mógł przetestować to podgrzewane legowisko :)
Może ciepłe miejsce pomoże mu w walce z chorobą.
Pełni napięcia czekamy teraz na to cudo - tzn. ja czekam, Leon jest zupełnie nieświadomy ;)
Continue >>>

6 grudnia


Niestety, nie mamy dobrych wieści. Mimo, różnych metod leczenia, Leonkowi coraz bardziej się pogarsza.
Jutro czeka go usg i na początek goły brzuszek zimą.
Lekarz podejrzewa jakieś sensacje w pęcherzu moczowym...
Continue >>>

Walka


Zmagam się z chorobami od dwóch miesięcy. Teraz trochę zelżało i może uda mi się nadrobić zaległości.
Aktualnie wszyscy w domu chorzy ;)
Leon cierpi oddając mocz z krwią i nie tylko. Chętnie załatwia się poza kuwetą - to znak, że jest bardzo źle.

Wczoraj byliśmy u lekarza, który zlecił podawanie antybiotyku.
Po raz kolejny stajemy przed problem: jak podać tabletkę.
Pierwszą zjadł w mokrej karmie. Byłam szczęśliwa, że pójdzie łatwo.
Drugiej już nie tknął.
Odnowiłam ponownie wiedzę z zakresu podawania tabletek kotu i starając się zachować spokój (zalecany przez  Zaklinacza Psów we wszystkim co się robi przy zwierzęciu), posadziłam Leona na kanapie.
Parę miesięcy temu, nie wychodziło mi, ani nam, a wszystko odbywało się na naszym stole.
Z pierwszą wtedy się udało, z następnymi już nie.
Dlatego by nie przywoływać tamtych skojarzeń wybrałam kanapę.
Aż trudno uwierzyć, ale poszło jak z płatka.
Potem nagroda i oby z następnymi się też udało.
Pozdrawiamy :)

"Mój Kot" Andrew Edney - świetna książka, w której pokazano krok po kroku jak np. podać tabletkę.
Continue >>>

Urodziny - mam 2 lata :)


W tym roku urodziny Leonka wypadły podczas naszych wakacji w Wiśniowym Sadzie.
Po tygodniowym pobycie, czuje się w pokoju jak u siebie w domu czyli bezpiecznie :)
Tort urodzinowy został podany w godzinach porannych ku radości jubilata.
Gościem specjalnym był Merik - tutejszy rezydent. Podobnie jak Leon zachwycał się przysmakiem, najpierw trochę wstydliwie, a po poczęstunku rozmruczał się na stole :)
I tak w przyjemnej atmosferze upłynęły urodziny :)
Continue >>>
Related Posts with Thumbnails
Kocie Blogi
http://kocie-blogi.blogspot.com/
 


Moja lista blogów

 

Leonek :) ♣ ♣ ♣ Mamanunes Templates ♣ ♣ ♣ Inspiração: Templates Ipietoon
Ilustração: Gatinhos - tubes by Jazzel (Site desativado)